I bądź tu mądry...

Cytaty:
Sądy w Gliwicach i Częstochowie anulowały mandaty wystawione za nieprzestrzeganie obostrzeń wprowadzonych z powodu pandemii koronawirusa. Uznano, że przepisy są niezgodnie z prawem. Tymczasem z powodu rosnącej liczby zakażeń, komendant główny policji zapowiedział "zero tolerancji" w karaniu osób, które nie przestrzegają reżimu sanitarnego.

Sprawa z Gliwic tyczy się mężczyzny, którego policjanci za brak maseczki ukarali mandatem w wysokości 500 zł. Funkcjonariusze powoływali się przy tym na rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie obowiązku noszenia maseczek w przestrzeni publicznej, a także w środkach transportu publicznego.

Kilka dni po przyjęciu mandatu mężczyzna złożył wniosek o jego uchylenie. Sąd Rejonowy w Gliwicach, który zajmował się sprawą uznał, że nakaz zasłaniania ust i nosa jest niezgodny z prawem. Stwierdzono, że przepisy ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych, na mocy której wprowadzono nakaz noszenia maseczkę, nie zawierały "delegacji ustawowej, która pozwalałaby wprowadzić w drodze rozporządzenia powszechny obowiązek zakrywania ust".

W ocenie sądu zapisy ustawy dawały możliwość wprowadzenia rozporządzenia nakładającego obowiązek noszenia maseczek wyłącznie przez osoby chore lub podejrzane o zakażanie, ale już nie wszystkie osoby przebywające na terenie Polski - czytamy w katowickiej "Gazecie Wyborczej", która przytacza uzasadnienie postanowienia sądu z 22 września.

Dwa tygodnie później decyzję na korzyść ukaranego obywatela podjął również Sąd Rejonowy w Częstochowie. Tam sprawa dotyczyła mandatu nałożonego na mieszkańca Częstochowy, który wybrał się do lasu w sąsiedniej miejscowości. Wówczas obowiązywał zakazie przemieszczania się – "z wyjątkiem czynności zawodowych i niezbędnych życiowo".

Mężczyzna złożył do sądu wniosek o anulowanie mandatu w wysokości 100 zł. Jak donosi częstochowska "Gazeta Wyborcza", mandat został anulowany, ale sąd nie zdecydował się wypowiedzieć w sprawie legalności rozporządzenia. Stwierdził natomiast, że mandat został nieprawidłowo wystawiony i podlega uchyleniu "niezależnie od okoliczności jego nałożenia".

W przestrzeni publicznej - w sklepie, autobusie, ale także na ulicy w całym kraju - obowiązuje obowiązek zakrywania nosa i ust. Zwolnione z tego obowiązku są jedynie osoby, które posiadają zaświadczenie lekarskie lub dokument, który potwierdza niepełnosprawność.

Komendant główny policji zapowiedział "zero tolerancji" w karaniu osób, które nie przestrzegają reżimu sanitarnego. Policjanci w całym kraju sprawdzają, jak nakazy i obostrzenia są respektowane przez mieszkańców. Tylko w miniony weekend w w woj. śląskim ukarali mandatami blisko 2,2 tys. osób, pouczyli 1,5 tysiąca osób i skierowali blisko 500 wniosków do sądu.

Komentarze

kamyczek

To jest przykład stanu polskiego sądownictwa. W buncie i wypowiedzianej wojnie przeciw władzy wykonawczej i ustawodawczej. Aby pod prąd. Sądy - wydawałoby się - to pewien poziom ludzi wybranych, czystych jak łza jak "żona Cezara". Przepisy i prawo, dobro i zło, sprawiedliwość, dobro społeczne. Jak widać nic z tych rzeczy. Zawsze naprzeciw władzy, powoływanie się na Trybunały Europejskie, byleby grać na nosie. Społeczne poczucie sprawiedliwości dawno już nie istnieje. Coraz wyraźniej rysuje się, że żadna reforma tego nie zmieni. Kto nie został wciągnięty w jakikolwiek sposób w tryby tej machiny - nie ma pojęcia, że tak w istocie jest. Uczciwy może być skazany. Takie wyroki wcale już nie dziwią. Ta sama sprawa w różnych polskich miastach rodzi kompletnie sprzeczne ze sobą wyroki.
Wracając jednak do sedna i istoty tej sprawy, czyli noszenia maseczek, dostosowania się do przepisów i prawa...wszystko to wymagane jest w imię dobra wspólnego, by ograniczyć zakażenia, czyli w naszym interesie...Wystarczy rozejrzeć się wokół siebie, u nas też to obserwujemy. Skąd w nas tyle buty, pewności swego, skąd jesteśmy tak bardzo mądrzy, nie mając wykształcenia medycznego? Skąd wiemy, że nas ominie?

Zamęt w sądownictwie nikomu

Zamęt w sądownictwie nikomu nie służy ale nie zgodzę się z twierdzeniem, że zawsze przeciw władzy. To jakie powinny być w takim razie wyroki? Zgodne z wolą władzy? To chyba już było. Według mnie sądy i wyroki powinny być niezależne co rzeczywiście dzisiaj może być problemem w atmosferze, która panuje w sądownictwie.

odp.

Sądzę, że P. Redaktor wie i rozumie co mam na myśli, tylko wniosek jest nietrafiony. Aktualny stan sporu między tymi środowiskami rodzi też kontrowersyjne wyroki, to mam na myśli. Nie chodziło mi o to, że wyroki muszą być zgodne z życzeniem władzy, absolutnie nie, przenigdy nie, ale nie mogą być "jakby na złość" ogólnie przyjętemu porządkowi i wbrew rozumieniu dobra i zła.
Wydaje się, że sądownictwo nie godzi się na powołanie izby dyscyplinarnej, którą w reformie proponuje ustawodawca. W tym chyba tkwi istota sporu. Nie chcą poddać się jakiejkolwiek ocenie, a dlaczego nie, jeśli jest cała rzesza ludzi ludzi pokrzywdzonych przez sądy, którym złamały one życie niesprawiedliwymi wyrokami?
Kontrowersją jest przykład, który Pan przytoczył. Jest inny niedawny i nieodległy, bo z Suwałk. Ekspedientka odmówiła obsłużenia klientki bez maseczki, policja wystawiła jej mandat, ta nie zapłaciła, a sąd uchylił mandat i ukarał ekspedientkę, że nie chciała obsłużyć kogoś bez maseczki. Finał budzi wątpliwości. Inny przykład gdański. Kobieta nagrała pracodawcę Niemca, który w nagraniu mówi o nienawiści do Polaków, że najchętniej by ich postawił pod ścianą i wystrzelał, wprost określa siebie jako "hitlerowca". Polski sąd skupia się na nielegalnym nagraniu i nie zajmuje się nienawiścią do nas kogoś takiego, kto u nas prowadzi firmę, zatrudnia Polaków. Sąd nie zajmuje się istotą sprawy, choćby znieważeniem Polaków, nas wszystkich, tylko nakłada drakońską karę na Polkę, która nagrała swojego szefa...Nie chcę się tu rozpisywać i przytaczać kolejnych przykładów. Tyle wystarczy. Tylko uważam, że jest z tym coś nie halo. Nasze sądy, niemała kasa, immunitet, horrendalna emerytura...Jest wielu, którzy skończyli prawo i nie zostali prawnikami, bo zwarto szeregi...

Komu nie służy?

Nie służy komuchom którzy twardo siedzą na stołkach i ich dzieciom. Bo wiadomo jak było wcześniej, nikt z osób nie spokrewnionych ze środowiskiem sędziowskim i adwokackim nie dostał się na aplikację.

Nie chcę już używać

Nie chcę już używać określenia "kasta", bo stało się dość wyświechtane, ale to sama sędzia p. K...ska tak określiła środowisko, z którego się wywodzi. Coś oczywiście w tym jest. Kto ma oczy - ten widzi i kuma w czym rzecz. Nikt nam nie musi niczego definiować, sami umiemy interpretować fakty. Dzięki, Olo, ja myślę podobnie w tej kwestii.
Mamy już na świeżo kolejną sprawę mecenasa G. Będzie kolejny męczennik, zaraz runie na nas unia na ratunek prawnikowi w obronie immunitetu. A może rzeczywiście należy prześwietlić te powiązania towarzyskie i biznesowe, skąd te posiadłości za granicami. Nie przesądzam o niczym, będę śledzić wydarzenia. Zatrzymać a udowodnić - to dwie różne sprawy. Z tym zawsze jest trudno i tu właśnie potrzebni są niezawiśli sędziowie. Ufam, że jeszcze gdzieś są.